Jednym z takich istotniejszych elementow to cieplo organizmu. W nocy temperatura ciala znacznie spada, zeby organizm przygotowal sie do wypoczynku (jak ktos ciekawski, to polecam mu wysiedziec do godziny, ktora zwykle wypada w polowie czasu przeznaczonego na spanie i zmierzyc wtedy sobie temperature :-P). Dlatego tez przed snem nie nalezy rozgrzewac sie (wszelkie kapiele, sport, czy gorace napoje robic z 2 godzinki przed polozeniem sie do lozka). Natomiast rano, zaraz po przebudzeniu powinno sie rozgrzac organizm. Ja na tenprzykald zaraz po budziku wstawalem i robilem pompki. Samo podniesienie sie to byla raczej kwestia silnej woli, ale pierwszy krok i tak zalezy wlasnie od tego, bo bez, to nie ma co nawet probowac.
Kolejna sprawa to duzo swiatla. W ksiazce facet podawal, ze wraz z promieniami slonecznymi do organizmu dostawalo sie costam, co wplywalo na stan przebudzenia. Nie pamitam dokladnie, to byly jakies sprawy chemiczne, grunt, ze trzeba dzien spedzac w dobrze oswietlonym miejscu i nie chowac sie przed sloncem.
Hmm, co tam jeszcze.. Po poludniu drzemka, jako, ze organizm najszybciej odpoczywa zdaje sie w pierwszej (albo dwoch pierwszych) fazie snu. Stad te moje drzemki 45-minutowe.
No i bardzo istotne: konsekwencja. Powinno sie to wszystko utrzymywac nawet w dniach, kiedy nie musimy wczesnie wstawac wlasnie po to, by nie rozsynchronizowac naszych zegarow biologicznych. Wiem, nie brzmi to zbyt milo, kiedy w weekend mielibyscie wstawaco 6 rano, ale na to mozna inaczej spojrzec: Wiecej dnia dla Was ;-)
Tyle zapamietalem odnosnie wstawania. Odnosnie zasypiania to jest jedna ciekawa metoda, probowalem ja pare razy, ale w sumie mi jest niepotrzebna. Chociaz na poczatku na te drzemki wykorzystywalem ja dosc czesto, bo w dzien nie zasypiam tak latwo jak w nocy. Polega to na wymysleniu sobie jakiegos dlugiego zdania. Nastepnie powoli powtarzamy to zdanie w mysli za kazdym razem odcinajac ostatnie slowo. Np.:
"Nie mam dzis pomyslu na zdanie."
"Nie mam dzis pomyslu na... "
"Nie mam dzis pomyslu... "
"Nie mam dzis... "
"Nie mam... "
"Nie... "
Zdania nalezalo chyba wypowiadac tak, jakby sie mialo zamiar powiedziec cale, czyli tak urywajac. Ale tego juz nie jestem pewien.
Poza tym podczas zasypiania nie nalezy sie wiercic. Kazdy ruch wymaga energii, wiec to tak, jakby dac komus spac pytajac sie co chwile, czy juz spi :-P
Chyba tyle uwag :-)