Nazwa użytkownika:

Hasło:

Autor Wątek: Wstawanie o czasie  (Przeczytany 1072 razy)

Offline Łukasz

  • Mroczne Widmo
  • Wiadomości: 3119
  • Reputacja: 24
  • fluggegecheimen
    • Status GG
    • Rowerowo
  • Imię: Łukasz
  • Skąd: Biała Podlaska
Wstawanie o czasie
« dnia: Styczeń 03, 2011, 00:15:44 »
Czy wstajecie zwykle o czasie? Czy często zdarza się Wam zasypiać? Jak to jest u Was?


Ja gdy naprawdę muszę wstać, bo czeka mnie coś ważnego to wstaję zwykle przed budzikiem. Jeśli jest coś mniej ważnego, to śpię do momentu aż zadzwoni budzik.

Budzik nastawiam zazwyczaj na godzinę, max półtorej przed godziną zero, kiedy to muszę gdzieś się znaleźć :D czy to praca, czy zajęcia czy cokolwiek innego.

Czasami zdarza mi się zaspać na zajęcia, szczególnie gdy (o dziwo) położę się spać wcześniej! Mam trudności z obudzeniem się również gdy poprzedniego dnia zasypiam z mp3 w uszach i zasnę z nimi.

Generalnie, teraz kiedy nie mam sytuacji, ze MUSZE wstać bardzo rano i mam coś ważnego, to mam problemy ze wstawaniem i często po dzwoniącym budziku śpię dalej.


Dla takich jak ja z pewnością przyda się taki oto poradnik [klik], który znalazłem na pewnym blogu.

Offline Kakashi

  • Mieszkaniec Lasu
  • Wiadomości: 328
  • Reputacja: 5
  • Imię: Rafał
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 03, 2011, 17:08:31 »
Z wstawaniem na czas mam okropne problemy, bardzo często do szkoły jadę na 2-3 lekcję, bo nie chce mi się wstać wcześniej. Chciałbym coś z tym zrobić, ale nawet jeśli położę się wcześnie spać to nie pomaga.

Offline Shaw

  • Władca lasu
  • Drzewiec
  • Wiadomości: 2466
  • Reputacja: 22
    • Status GG
    • Dark Forest
  • Imię: Adrian
  • Skąd: Szczecin
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 04, 2011, 00:02:37 »
Niemal zawsze wstaje na czas, z małymi wyjątkami kiedy to po ryku budzika siadam na łóżku i stwierdzam że olewam to i idę spać, ale to raczej zamierzone i robię tak tylko gdy mam coś nieistotnego tego dnia czy też z rana jak np wykłady, które mogę sobie czasem pozwolić opuścić. Jednak nie mam problemów typu "nie wiem kiedy wyłączyłem budzik", jestem w stanie wstać po każdej ilości snu, choć nie jest to wcale proste, ale niema że boli... trzeba się wziąć w garść i ruszyć. Kiedyś pomagało mi sturlanie się z łóżka, jednak odkąd nie mam dywany w pokoju, a same panele to tego nie praktykuje bo panele są zimne.

"Mózg okryty jest twardą skorupą z kości, trudną do złamania,
ale bezbronną wobec tego co zżera go od środka."

Offline Leśny gad

  • Strażnik lasu
  • Elf z wrzosowiska
  • Wiadomości: 595
  • Reputacja: 36
  • Niepoprawny marzyciel.
    • Mój stan Skype
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 04, 2011, 16:34:50 »
Nie zdarza mi się zaspać. Co dziwne, nie używam budzików. Wystarczy mi zegarek blisko łóżka, gdy przebudzę się w nocy sprawdzę godzinę i mniej więcej wiem, kiedy mam się obudzić. Gdzieś tam w głowie tyka mi zegar, wstanę bez względu czy mam obudzić się o 4 rano, czy 7. Czasem są sytuacje, gdy sobie nie ufam. Przykładem może być powrót z imprezy, wtedy nastawiam budzik w telefonie, jednak nigdy on nie dzwoni, ponieważ obudzę się 5 minut przed nim i go wyłączę.
Mój najlepszy czas trwa

Offline Mau

  • Leśne echo
  • Wiadomości: 831
  • Reputacja: 22
  • Skąd: Sao sino.
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 23, 2011, 11:36:42 »
Co prawda to prawda. Czasem zdarza mi się wstać później, bo nie usłyszę budzika, ale bywa tak tylko wtedy gdy np. uczę się do 5 nad ranem. Tak to wstaję punktualnie, zwykle po usłyszeniu 1 dzwonka budzika. Hehe zdarza mi się też robić tak jak Shaw, że wstaję i siadam na łóżku po czym dochodzę do wniosku, że dzisiaj mi się nie chcę i kładę się spać. Nie dzieje się to zbyt często, ale jednak. Widać Bracie mamy to rodzinne hehe.
Kocham Was, dziewczynki! ;*****

L.A.Y.S.

Offline 26kasia93

  • Leśny Gnom
  • Wiadomości: 218
  • Reputacja: 4
    • Status GG
  • Imię: Kasia
  • Skąd: Lesanka
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 23, 2011, 20:40:42 »
Jak byłam mała i siedziałam do późna to tato próbował mnie zastraszać, że np. zbudzi mnie o 4 albo 5 rano i to wtedy zazwyczaj ja go budziłam pytaniem "Po co miałeś mnie zbudzić? Idziemy na ryby? Fajnie :)"
Ale teraz to koszmar...tzn jak wiem, że mam coś ważnego do zrobienia to wstaję, ale jak wiem, że nic tak baaardzo ważnego nie mam dziś w planie to wyłączam budzik a potem biegiem do łazienki, do szafy (wszystkie ubrania lądują na ziemi zanim znajdę to w co mam się konkretnego dnia ubrać) i lecę bez śniadania np. do szkoły.
Było też tak, jak u Mau i Shawa, że niejednokrotnie siadałam na łóżku i stwierdzałam, że dzisiaj mogę sobie odpuścić i spałam sobie dalej, ale na dłuższą metę lepiej tak nie robić...
Kiedyś z nadzieją, że to lepiej poskutkuje schowałam budzik za szafą żeby się rozbudzić zanim go znajdę i wyłączę ale to nie poskutkowało, bo albo on dalej walił tym swoim młoteczkiem, a ja dalej spałam z głową pod poduszką, albo go wyłączałam i znowu się kładłam.
Teraz po prostu mam na budziku w telefonie ustawiony jakiś metalowy kawałek i jakoś tam wstaję.. ;)
Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia, powstrzymuje się od udowodnienia tego faktu.

Offline silverseraphim

  • Leśna zjawa
  • Wiadomości: 23
  • Reputacja: 1
    • Status GG
    • Mój stan Skype
  • Imię: Piotr
  • Skąd: Craftworld
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 23, 2011, 23:00:35 »
Mój rytuał wstawania z okresu przed Lisicą (moją dziewczyną) był całkiem nietypowy. W wyniku ciągłego kładzenia się spać przed 21 (czasami nawet o 19) budziłem się o 5 rano. I zamiast wstać jak człowiek, po obudzeniu się, leżałem w łóżku rozkoszując się odczuciami ala człowiek z wielką wyobraźnią lub schizofrenią. Zajmowało mi to różnie, od 20 minut do 4 godzin. Nie miałem przez to ze zdążeniem gdziekolwiek na czas.
Common era (okres dominacji kulturalnej i mentalnej Lisicy w moim życiu): Ona nie zasypia przed północą. I przegląda neta leżąc w swojej ulubionej pozycji. W POPRZEK PIE*******GO ŁÓŻKA Z LAPTOPEM NA KOLANACH :mad:. No ja tak nie mogę się położyć. I jesli przed 21 nie jestem w stanie snu, to już nie będzie fajnie. A kiedy wreszcie położy się spać to się wiercę na łóżku, bo "przetrzymałem" moją godzinę i nie mogę tak łatwo zasnąć. Lisiczce nie powiem niczego, bo bym uraził jej uczucia (nie chcę tego). Więc w efekcie budzik jest ciągle w użyciu. Bez niego wstaję gdzieś pomiędzy 10 a 13. I idzie to strasznie koszmarnie. Mój biorytm to wielki syf.  :'(
Let the world burn. Let the heavens bleed.
  Pedro Ricardo Avellano (SIN-EATER)

Offline fantasmagoria

  • Nasionko Lasu
  • Wiadomości: 8
  • Reputacja: 0
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 30, 2011, 19:53:22 »
Wstawać na czas? Zawsze? Nie zasypiać?
No bez jaj.
...chociaż nie powiem, jeśli coś jest warte wstawania - ... ;>

Offline Mia

  • Łowca
  • Wiadomości: 1715
  • Reputacja: 24
    • Yeah!
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 21, 2011, 22:50:01 »
Kiedy chodziłam do szkoły stacjonarnej w rodzinnym mieście, często zdarzało mi się zasypiać, nie budzić się, kiedy dzwonił budzik - miałam bardzo mocny sen. W Nysie, kiedy zaczynałam pracę w godzinach typu 6:30 albo 7:30 o dziwo nigdy nie zaspałam i jakimś cudem zwlekałam się z łóżka (mimo że na ogół zasypiałam po północy), a potem tak mi do weszło w krew, że sama się budziłam o tak wczesnej porze. Teraz po powrocie do Rybnika znowu potrafię spać do południa, ale nie za bardzo to lubię, bo czuję, że dzień mi ucieka (chociaż w sumie i tak nic konkretnego nie robię).
Nie rozumiem ludzi, którzy nie hodują jednorożców.

Offline Mar_Zanna

  • Skrzat Leśny
  • Wiadomości: 104
  • Reputacja: 7
  • Aemulus
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 21, 2011, 23:29:57 »
Nie mam problemów z wczesnym wstawaniem, otwieram oczy, puszczam muzykę i robię kawę. Jogurt i bułka, wpatrywanie się w okno i senność ustępuje. W liceum bywało inaczej. Czasem wpadałam spóźniona na lekcje, czasem matka musiała targać mną niczym kukłą. Wtedy miałam strasznie zapchane dni i czasem nie wyrabiałam. Teraz nie mam już problemów z wstawaniem.

Offline Mau

  • Leśne echo
  • Wiadomości: 831
  • Reputacja: 22
  • Skąd: Sao sino.
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #10 dnia: Lipiec 22, 2011, 15:13:13 »
Cóż nigdy nie miałam problemów z wstawaniem. Raczej wręcz odwrotnie - ze spaniem. Potrafię wstać o 5 czy o 4 (zdarza się, że akurat tak muszę, bo mam wcześnie autobus czy coś) i nie mam jakoś problemów żeby się wykaraskać z łóżka. Czasem jednak, po kilkunastu takich dniach wczesnego wstawania i na dodatek późnego kładzenia się spać, jestem tak wykończona, że już o 10 mam ochotę się kłaść. Niestety nie ma tak dobrze. Dzisiaj akurat mam taki daremny dzień, co prawda wypiłam już kawę, ale nic mi to nie dało. Chyba się zdrzemnę... Wracając jednak do tematu często bywa u mnie tak, że im dłużej śpię tym bardziej zmęczona jestem. Zaspać zdarzyło mi się może 3-4 razy w życiu, ale zawsze jakoś udało mi się zdążyć, więc myślę, że nie ma ze mną tak źle.
Kocham Was, dziewczynki! ;*****

L.A.Y.S.

Offline Seraphis

  • Mieszkaniec Lasu
  • Wiadomości: 385
  • Reputacja: 2
  • Space Cowboy
  • Imię: Rafał
  • Skąd: Lubań / Opole
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 25, 2011, 20:45:59 »
Ja teraz mam problemy ze wstawaniem. Znaczy zwykle nie spozniam sie do pracy (na szczescie mam troszke luzne godziny, ale staram sie przychodzic na wczesniejsza - 8 ). Jak pracowalem w Opolu dopadlem ksiazke "Sztuka spania i wstawania", ktora mi ogromnie pomogla. Spalem 6.5h, wstawalem od razu po otworzeniu oczu i bylo super - caly dzien na 100% (nie liczac drzemki 45-minutowej). Od dluzszego czasu przestalem to praktykowac i strasznie zaluje :-\


Musze do tego wrocic..
"He was always alone..
Always by himself..
Never anyone to share the game..
He lived in another world..
He was that kind of guy.

Are you living in the Real World..?"

Offline KubVard

  • Znawca Lasu
  • Wiadomości: 1988
  • Reputacja: 15
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #12 dnia: Lipiec 25, 2011, 22:15:52 »
Wstawałem teraz o 5 bo jeździłem do Dąbrowy Górniczej i w domu nie było mnie po 12-15h ale fucha się tam skończyła i wracam do Rybnika na warsztat-bazę. Ale nie posiedzę na nim długo bo z pewnością zaraz znów gdzieś w delegację pojadę. Z początku godzina 5 była dla mnie tragedią. Chodziłem spać o 22 a zasypiałem około 23.30 co dawało mi 5,5h snu a dla mnie to o wiele za mało!

Chociaż... Przyzwyczaiłem się. Wydaje mi się, że nasz organizm jedynie z początkami, gdzie przestawiamy swój biologiczny zegar, może mieć pewne problemy. Ale już po dłuższym czasie wyrobi się na tyle, że będzie sam z siebie wstawał o określonej godzinie nie potrzebując budzika.

Seraphisie, zdradzisz po krótce jakieś "patenty" z tej książki?
Albert Einstein, Stephen Hawking

Offline Seraphis

  • Mieszkaniec Lasu
  • Wiadomości: 385
  • Reputacja: 2
  • Space Cowboy
  • Imię: Rafał
  • Skąd: Lubań / Opole
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 25, 2011, 22:43:33 »
Jednym z takich istotniejszych elementow to cieplo organizmu. W nocy temperatura ciala znacznie spada, zeby organizm przygotowal sie do wypoczynku (jak ktos ciekawski, to polecam mu wysiedziec do godziny, ktora zwykle wypada w polowie czasu przeznaczonego na spanie i zmierzyc wtedy sobie temperature :-P). Dlatego tez przed snem nie nalezy rozgrzewac sie (wszelkie kapiele, sport, czy gorace napoje robic z 2 godzinki przed polozeniem sie do lozka). Natomiast rano, zaraz po przebudzeniu powinno sie rozgrzac organizm. Ja na tenprzykald zaraz po budziku wstawalem i robilem pompki. Samo podniesienie sie to byla raczej kwestia silnej woli, ale pierwszy krok i tak zalezy wlasnie od tego, bo bez, to nie ma co nawet probowac.


Kolejna sprawa to duzo swiatla. W ksiazce facet podawal, ze wraz z promieniami slonecznymi do organizmu dostawalo sie costam, co wplywalo na stan przebudzenia. Nie pamitam dokladnie, to byly jakies sprawy chemiczne, grunt, ze trzeba dzien spedzac w dobrze oswietlonym miejscu i nie chowac sie przed sloncem.


Hmm, co tam jeszcze.. Po poludniu drzemka, jako, ze organizm najszybciej odpoczywa zdaje sie w pierwszej (albo dwoch pierwszych) fazie snu. Stad te moje drzemki 45-minutowe.


No i bardzo istotne: konsekwencja. Powinno sie to wszystko utrzymywac nawet w dniach, kiedy nie musimy wczesnie wstawac wlasnie po to, by nie rozsynchronizowac naszych zegarow biologicznych. Wiem, nie brzmi to zbyt milo, kiedy w weekend mielibyscie wstawaco 6 rano, ale na to mozna inaczej spojrzec: Wiecej dnia dla Was ;-)


Tyle zapamietalem odnosnie wstawania. Odnosnie zasypiania to jest jedna ciekawa metoda, probowalem ja pare razy, ale  w sumie mi jest niepotrzebna. Chociaz na poczatku na te drzemki wykorzystywalem ja dosc czesto, bo w dzien nie zasypiam tak latwo jak w nocy. Polega to na wymysleniu sobie jakiegos dlugiego zdania. Nastepnie powoli powtarzamy to zdanie w mysli za kazdym razem odcinajac ostatnie slowo. Np.:
"Nie mam dzis pomyslu na zdanie."
"Nie mam dzis pomyslu na... "
"Nie mam dzis pomyslu... "
"Nie mam dzis... "
"Nie mam... "
"Nie... "
Zdania nalezalo chyba wypowiadac tak, jakby sie mialo zamiar powiedziec cale, czyli tak urywajac. Ale tego juz nie jestem pewien.


Poza tym podczas zasypiania nie nalezy sie wiercic. Kazdy ruch wymaga energii, wiec to tak, jakby dac komus spac pytajac sie co chwile, czy juz spi :-P


Chyba tyle uwag :-)
"He was always alone..
Always by himself..
Never anyone to share the game..
He lived in another world..
He was that kind of guy.

Are you living in the Real World..?"

Offline Merve

  • Leśna zjawa
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 0
  • Imię: Sylwia
  • Skąd: Gdynia
Odp: Wstawanie o czasie
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 09, 2012, 20:56:55 »
Ja mam problemy bardziej z zasypianiem, chociaż ze wstawaniem też. jak mam wstać przed 7, to jest dla mnie ciężkie. Jeszcze w liceum, jak miałam, powiedzmy na 8 do szkoły, to budzik zawsze był ustawiony na 6:50, zdarzało się, że "no jeszcze tylko chwilę" i budziłam się o 7:30, praktycznie u mnie to wygląda zazwyczaj na "o. przepraszam za spóźnienie" ;p
Teraz jak pracuję to zazwyczaj mam na 9, w dodatku do 20 to i tak muszę wstawać o 7..cóż nie mam wyjścia. Natomiast jeżeli chodzi o wolny weekend(w tym przypadku co drugi) to mogę spaaaać nawet do 12. ;)
"I'm so sick, infected with
 Where I live
 Let me live without this
 Empty bliss, selfishness
 I'm so sick"