Ach! Ileż zmieniło się w moim domu dokąd się wyprowadziłam. Teraz mam całkowite, kompletne prawo robić to, co mi odpowiada. Zawsze, wszędzie, bez żadnych nakazów i zakazów. To jest cudowne! Robię, co chcę, kiedy chcę, gdzie chcę! Aaa! Mega!
Jeśli chodzi o jakieś poważniejsze sprawy, typu zakup samochodu czy tam inne inwestycje, to ja się nie wtrącam - to ich sprawa, ich pieniądze, ich życie. Czasem sobie rozmawiamy o takich rzeczach, mogę coś tam im zaproponować tak, żeby coś podpowiedzieć, ale wszelkie decyzje podejmują sami, są duzi i nie potrzebują mojej pomocy.