Jedyna winną by była ona.
ble, ble, ble... Jeju nie gdybajcie tak

To są takie tematu, jak Shaw stwierdził na początku, że jak się nie doświadczy to się nie wie i sie nie przewidzi. I nigdy winna nie jest po jednej stronie w takich sprawach.
I jeśli coś takiego dzieje się w związku to na pewno ma to jakąś przyczynę - pomijam przypadki, gdy on jest ch****, a ona skończoną s*** (ładne gwiazdki), bo z takimi ludźmi nitk nie powinien się wiązać.
Ale wierzcie mi, że trzeba być wyrozumiałym. Zrozumienie to istotna sprawa, a jak jej powiecie "sorry, pa" to nigdy się niczego nie dowiecie. I nie rozumiem, dlaczego narazie rozpatrywane są tylko przypadki biednych chłopaczków i złych kobiet? Czyżby tylko podstępne, wspaniałe kobiety zdradzały?
