I szczerze... nie rozumiem jak ludziom może tak trudno przychodzić zwykła dobroć.
Żyjemy w czasach w których ludzie, w codziennym pędzie nie zwracają już takiej jak kiedyś, uwagi na innych. W codziennej pogoni za pieniądzem ciężko już dostrzec bezinteresowność czy życzliwość.
Mało zostało ludzi którzy przestrzegają określonych zasad, czy to moralnych, czy religijnych. Jest napisane "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego", ale czy aby na pewno tego przestrzegamy? Coraz częściej można zauważyć obojętność ludzi wobec czyjejś krzywdy. Jeżeli spotyka człowieka jakieś nieszczęście, spodziewa się pomocy od innych, ale gdy role się zmieniają, gdy to ten właśnie cierpiący jest w stanie komuś pomóc, zazwyczaj tego nie robi, zamyka się, odcina od krzywdy innych nie zwracając na to uwagi.
Moim zdaniem, jeżeli tak dalej pójdzie, wszystko wróci do czasów w których królowało prawo dżungli, do czasów w których wygrywał silniejszy, a słabszy nie mógł liczyć na pomocną dłoń.
Trzeba jednak zapamiętać że " Jaką miarą dajemy taką nam będzie oddane".