A tak poważnie to z pewnością są wierzący którzy są dobrzy z natury, ale twierdzenie że wierzący "będzie miał więcej okazji by być dobrym człowiekiem" jest pozbawione sensu i nie przemawiają za tym żadne argumenty.
sensu pozbawione jest to jak płytko rozumiesz postępowanie ludzi wierzących w Boga
ktoś kto WIERZY w Boga na prawdę i głęboko (nie mam na myśli tu Twojej czy mojej babci, które pewnie zostały wychowane, że albo będziesz grzeczna albo pójdziesz do piekła) nigdy nie będzie robił czegoś dobrego tylko po to żeby pójść do nieba... niebo w chrześcijaństwie to nie jest towar materialny, który możesz sobie kupić za X dobrych uczynków...
co jest dobrego w robieniu dobrych rzeczy ze strachu? myślę, że nie wiele... a jak pisałem w poprzednim poście, Bóg (jeśli istnieje) nie jest debilem i jak staniesz u niego w niebie przed domem i on Cię zapyta "Dlaczego byłeś dobry?", a Ty powiesz "Bo bałem się iść do piekła" to nie powie "Ekstra! o to mi chodziło, wbijaj stary"... przynajmniej ja tak sobie to wyobrażam i myślę, że tak powinna religia wyglądać, nie powinna istnieć żeby zmuszać ludzi do robienia dobrze... no a że ludzie są bardzo ułomni i wiarę traktują jak coś co trzeba zaliczyć i mieć z głowy to często zachowują się w sposób jaki piszesz, tylko ja nie wierzę, że Ci ludzie mają świadomość tego czy w ogóle wierzą w Boga albo nie, tak zostali wychowani
no a po drugie, jeśli ktoś nawet Boga się boi i tylko dlatego robi dobrze, to i tak ma więcej okazji do zastanowienia się czy go Bóg nie ukarze niż ktoś kto w Boga nie wierzy... to jest chyba logiczne?
przy czym w poprzednim poście chodziło mi o szczerą wiarę w Boga, a nie o strach przed Bogiem, a to różnica
jednocześnie nie napisałem nigdzie, że zawsze ktoś kto wierzy w Boga będzie robił więcej dobrego niż ktoś kto nie wierzy, tylko, że ma więcej okazji, to znów duża różnica
trudno będzie się pewnie nam dogadać w tym temacie, Ty nie wierzysz, ja chyba też nie, ale mam kumpla przyszłego księdza (co też pisałem w poprzednim poście

) i to jak on wierzy i wyobraża sobie Boga jest dla mnie pewnego rodzaju 'wzorem' jak to powinno wyglądać, a niestety, taki wzór to wysoko powieszona poprzeczka dla wszystkich, którzy nazywają siebie "wierzącymi"