tak ogólnie co do narkotyków... To ostatnio jakoś ciekawi mnie ten temat... Czytam książki, oglądam filmy, zbieram na ten temat różne informacje (ale żeby nie było, nie robię tego dlatego, że ciągnie mnie do brania

nie, nie, nie!).
A co do samego brania, bądź też ludzi, którzy biorą... ostatnio moja przyjaciółka przyznała mi się, że bierze. W zasadzie to jakiś czas temu widziałam ją zacpaną, ale obiecała wtedy, że to tylko taki jednorazowy wyskok, że nigdy więcej nie weźmie itd... Widac wystarczy tylko raz, by się w to wciągnąc... I na nic prośby, błagania, rozmowy... Nie potrafię patrzec na to, jak jedna z najbliższych mi osób niszczy sobie życie, ale przecież nic jej nie zrobię... Mówiłam również o ośrodkach bądź czymś w tym stylu, ale nic. Kategorycznie odmówiła, po czym uznała, że uzależniona nie jest i nie potrzebuje tego... I teraz przez więkoszśc czasu myślę o niej i o tym, w jaki sposób mogę jej pomóc...
Powiem również, że wielokrotnie rozmawaiłyśmy na ten temat... Obie uznałyśmy, że nigdy, ale to przenigdy tego nie zrobimy... A tu taki mały psikus z jej strony...
Może ktoś z was powie mi, jak mogę jej pomóc...? Nie chcę by brała, ale nie chcę też, by zmarnowała sobie życie...