Za co? Że to bywają takimi wręcz ekhm bezmózgimi pannami, że aż mi serce staje. Nienawidzę u nich kombinowania, robienia na złość, obgadywania, swatania (kij, że któraś niby chce Ci pomóc, ale przecież nie każdy tego chce!), wywyższania się, wtrącania w życie i w sumie wymieniać mogłabym do usranej śmierci, ale tak się teraz zdenerwowałam, że przemilczę!
A w kobietach, należących do rodziny najbardziej na śmiecie nienawidzę tego ciągłego gadania o dzieciach, facetach, wtrącania się do czyjegoś życia i generalnie twierdzenia, że wiedzą wszystko najlepiej!
Uh! Wyżyłam się!