Ja generalnie nie nienawidzę facetów, a nawet wolę ich od kobiet, gdyż najzwyczajniej w świecie lepiej się z nimi dogaduję. Faceci są bardziej konkretni, szybciej łapią pewne rzeczy w lot i nie zajmują myśli 3000 rzeczami naraz. Są bardziej opanowani, odpowiedzialni, stanowczy... blablabla. Chyba pomyliłam temat, bo to chyba nie ten pt. "Za co kochamy facetów"?

" title="" />
A tak serio, w moim facecie wkurza mnie jego od czasu do czasu wyraz twarzy wyrażający totalną ignorancję i zlekceważenie. Patrzy na mnie z góry, mówi "przesadzasz" i czuję się wtedy jak przydeptany robaczek z wszystkimi myślami, uczuciami i wątpliwościami w ziemi. Nie lubię też nieumiejętności wyrażania uczuć, czy raczej wstydzenia się różnych dla nas kobiet miłych rzeczy, jak kwiaty, prezenty, wiersze, zachwycanie się nad jelonkami na tle zachodzącego słońca etc. I tego, że kiedy my czujemy od razu, że coś jest nie tak w związku, faceci "zczają" się dopiero wtedy, kiedy kobieta już mówi ze łzami w oczach "żegnaj" i że niekoniecznie wtedy przyjdą pierwsi, bo budzi się w nich ta okropna męska duma, której też nie lubię. Wiele rzeczy, które my kobiety uważamy za ważne, oni uważają za totalne głupstwa i nie warte poświęcenia im nawet sekundy.
Pomimo tego jednak, że czasem mnie mój chłop wkurza, to umie mnie sprowadzić na ziemię, kiedy zaczynam głupieć, przesadzać i wyolbrzymiać pewne sprawy, jak każda kobitka ;-) I mówi wtedy do mnie "Mój Ty PMSiku" ;-D