Nie mam z tym większego problemu. Jakoś tak dziwnym trafem kontroluję całą swoją twarz podczas malowania, nawet, jeżeli skupiam się na innym elemencie, który w danej chwili maluję. Co prawda czasem otwieram "te giembe", ale tylko z lenistwa, żeby nie podnosić brwi. Oczywiście zawsze wychodzi mi to na złe, z racji tego, że jak już pomaluję te cholerne rzęsy i nie podniosę brwi, oczywiście robię sobie prześlicznej urody czarne kreseczki na łuku brwiowym - nie dość, że mam nisko osadzone te łuki, to do tego mam w miarę długi rzęsy.
Niskie łuki + długie rzęsy = czarne kreski pod brwiami.
Szlag by to... T_T