Wolność czuć, rzeczywiście ^^ Ale ja ja czuję poza miastem, poza hałasem samochodów. Jak się muszę zatrzymywać na światłach to wtedy brak wolności hehe. Ostatnio pośmigałem trochę po górkach, po lesie i powiem szczerze, że miałem trochę stracha że będzie wywrotka, bo troszkę szalałem. Ale to właśnie w tym najlepsze! Ten dreszczyk emocji, gdy zjeżdżasz z górki z prędkością 60km/h!

Co do samych wyjazdów, bardzo mnie cieszy, ze mój (i mojego kolegi) klub się rozwija. Ostatnio zrobiliśmy wycieczkę, na którą pojechało ponad 120 osób!
Cieszy mnie fakt, iż zbliżam się do 6000km w tym sezonie i we wrześniu udało mi się pobić życiowy rekord - 142km w ciągu dnia. W przyszłym roku stawiam sobie cel - 200km w jeden dzień. Teraz jest już za zimno i za krótki dzień na tak długie wyprawy.