Jak to gdzieś sobie podpatrzyłem, pechowy okres dla tyranów, chamów, opozycjonistów i terrorystów. Lecą jak kostki domino. Jeden za drugim. Wracając do Kima. 'Umarł król, niech żyje król'. Jeden tyran odchodzi, nadchodzi era jego syna, który może okazać się jeszcze większym i bardziej aspołecznym niż jego ojciec. Prawda jest taka, że nikt nie wie jak sprawy w Korei Północnej się potoczą.