Shaw
Parę minut po wyjściu Scotiego, Shaw skończył swój posiłek. Zapłacił karcmiarzowi i wyszedł z budynku. "Gdzie teraz?" - powiedział do siebie. Po chwili zastanowienia doszedł do wniosku że musi zrobić małe zakupy. Przeszedł się po wiosce i kupił nieco chleba oraz mięsa, które możliwe że wcześniej sam upolował, gdyby nie wczorajsze nieszczęśliwe polowanie, młodzieniec nie musiałby kupować własnego mięsa. Po ty zakupach Shaw wrócił do swojej wieży. Była ona nieco zarośnięta mchem i winoroślami, ale jej prawdziwy - szary kolor mimo wszystko można było dostrzec pod roślinami. Dach był pokryty czerwoną dachówką, które w obecnej chwili były już do dość wyblakłe, brudne, zniszczone i stare. Ze szczytu wieży można było widzieć okolice.
Wszedł do swojego "mieszkania", w którym jak zwykle panował bałagan, na stole pełno porozrzucanych książek, których Shaw raczej nie czytał. Na podłodze wszędzie walały się strzały. Na półkach miał mnóstwo różnych rupieci, które zawsze były przewrócone, a koncie pokoju stał jego miecz, jak zawsze wyczyszczony i traktowany z godnością. Młodzieniec spojrzał na broń, uśmiechnął się o powiedział do miecza "Tam, gdzie ciebie zostawiłem".