Kubvard
Wszed? do gospody i zauwa?y?, ?e jest pusty stolik, kt?ry sta? zaraz obok g??wnych drzwi karczmy. - "Shaw? Mo?e zajmiemy ju? miejsce, p?ki jest wolne?" - Usadowi? si? na grubej, mocnej, drewnianej ?awie. - Ale burdel... No, ale tez, czego mogli?my si? spodziewa?? - po czym pomacha? w stron? karczmarza i zacz?? go przywo?ywa? aby ten zwr?ci? na niego swoj? uwag?, stara? si? przekrzycze? wznoszone toasty i pijackie pie?ni - "Witaj, nazywam si? Kubvard, M?g?bym prosi? o szklank? mleka i trzy p?aty suszonego mi?sa?" - spyta? s?odkim niewinnym tonem u?miechaj?c si? do gospodarza.
Po chwili doda? ju? swoim naturalnym g?osem, kt?ry w zasadzie nie r??ni? si? zbytnio od poprzedniego - "Gdzie mog? znale?? tu ku?ni??" - spyta? - "Musz? kupi? jaki? dobry, ma?y n??, bo sw?j najwidoczniej gdzie? zgubi?em w trakcie w?dr?wki do tego miasta a wiadomo, ?e u kowala jest najtaniej" - uda?, ?e na prawd? przej?? si? swoj? zgub? - Potrzebny mi jaki? niewielki por?czny i ostry n?? abym nie musia? si? m?czy? z rozwi?zywaniem sakiewek mych ofiar tylko ciach ciach! I ju?! Z moim sztyletem za pasem nic nie zdzia?am, za bardzo rzuca si? w oczy a drugi sztylet w nogawce musz? gdzie? opchn??.