Ehm... fakt, że tu jestem jest wyłącznie winą Naci (wszelkie pretensje do niej

). Doprowadziła mnie do desperacji nękając psychicznie aż w końcu uległam. I jakby na to nie patrzeć będę walczyć z tym by nie pojawiać się tu zbyt często, bo słabość mam do uzależnień.
PS. Ostrzegam przed moją dziwną składnią, ale tak już piszę (w tym poście się postarałam).