Witaj, Raul. Proszę, usiądź na kanapie.
<wskazuje skórzaną ciężką kanapę, pachnącą skórą i dobrym tytoniem.>
Jako, ze należysz jeszcze do młodszych dżentelmanów, proponuję Ci filiżankę herbaty ze starannie wyselekcjonowanych liści zbieranych na zboczach Assamu. Do tego może kropelkę rumu, jako że jesień nadchodzi, a rum przecież jak tran, pić należy.
<wzywa dzwonkiem lokaja i odwraca się w stronę Seraphisa, siedzącego w fotelu>
Mało kto ma rzeczywisty kontakt z tym zawodem, a jeszcze rzadziej z wyższym szkolnictwem leśnym. Studia są najzwyklejsze na świecie. Istnieją trzy wydziały leśne w Polsce- w Poznaniu (na Akademii Rolniczej), Warszawie (na SGGW) i Krakowie (Akademia Rolnicza). Ja ukończyłem studia w Warszawie. Po 3,5 roku składa się egzamin inżynierski, a po kolejnych trzech semestrach magisterski. Więc studia trwają pięć lat. Podczas tychże studiów młodzi ludzie mają styczność z przeróżnymi przedmiotami- od botaniki, entomologii, fitopatologii leśnej, przez negocjacje, dendrochronologię, ekologię, ochronę przyrody, po statystykę matematyczną, budownictwo, podstawy zarządzania i rachunkowości, czy geodezję leśną. Należy też wspomnieć oczywiście o wyjazdach- gdy jest ciepło (w zasadzie od marca do czerwca), cały rocznik zabiera książki, dalmierze, piły, siekiery, łopaty, niwelatory i dobry humor- rusza w Polskę na tzw. ćwiczenia praktyczne. Nie muszę mówić, co się dzieje, jak 150 młodych ludzi znajdzie się w lesie w jednym miejscu, hahaha...
A perspektywy? No cóż, w zasadzie jedyną poważną perspektywą jest praca w państwowej firmie Lasy Państwowe. Jest to pracodawca może mało rozwojowy (nie istnieją "błyskawiczne" ścieżki awansu, a pensje niezbyt wysokie), ale jednak pewny i w pełni wykorzystujący wiedzę nabytą na studiach. Oczywiście mówimy tu o stanowiskach tzw. pracy umysłowej, a nie fizycznej. Poza tym, każdy z nas jest fachowcem w dziedzinie botaniki, dendrologii, entomologii i łowiectwa- więc osoby dość poszukiwane np. w parkach narodowych, stanowiskach administracyjnych d.s. środowiska, czy Straży Łowieckiej. Ewentualnie można zawsze założyć firmę ogrodniczą, bądź się w takowej zatrudnić.
<popija łyk ginu z tonikiem, wstaje i otwiera humidor>
Może cygaro? Najlepsze, Romeo y Julieta, przemycane z Kuby na zamówienie.
<wchodzi lokaj. Corvus prosi o herbatę dla Raula, po czym odwraca się do niego>
Raul. Cóż, teraz pora na Twoje pytanka.
Owszem, lubię bilard. W snookera nie miałem okazji nigdy zagrać, aczkolwiek znam zasady. Lubię bardzo dart (czyli "lotki"), i na studiach osiągałem, nieskromnie mówiąc, sukcesy w tej dyscyplinie.
Co do typu człowieka, jakim jestem... Nie da się mojej osoby umieścić w tych ramach, które nakreśliłeś... Powiedzmy, że jeśli coś mi się spodoba, i rozpali we mnie pasję, to oddam tej sprawie duszę, umysł i siły. Jeśli zaś nie będę zgadzał się z koncepcją... To lepszy pożytek byłby z niewolnika, niźli ze mnie.
<Obcina cygaro, następnie je odpala. Lokaj przynosi Raulowi filiżankę herbaty i ciastka>
Pytanie o literaturę... Och, naprawdę ciężko mi określić. W zasadzie wszystko, co mnie zainteresuje. Od "Myśli" Seneki, "Księcia" Makiavela, po felietony Marka Grońskiego i książki Jeremy'ego Clarksona... Miałem okres fascynacji literaturą sience fiction, dosyć długo fascynowałem się fantasy.... Ostatnio skończyłem I tom "II-giej Wojny Światowej" autorstwa niejakiego Winstona Churchilla, oraz jakiś tam tomik fraszek Sztaudyngera. Reasumując- wszystko, co mnie zainteresuje.
Muzyka. Cóż, bluesa lubię, gdyż mam wiele wspomnień, które sprawiają, że blues jest dla mnie muzyką pełną prawdy. Poza tym, uwielbiam śpiewać, gdy mam akompaniament dobrego akustyka i organek... Podobno mam nawet głos. Co prawda, nie jak Rysiek Riedel, ale zawsze coś. A inne gatunki muzyki? A zależy to od humoru. Od Toccaty Bacha, po Patrycję Markowską. Lubie po prostu dobre kawałki, bez rozróżniania gatunków.
Religia. Cóż, jestem wierzącym i praktykującym katolikiem obrządku rzymskiego. Możecie uznać to za dziwne- ale tak, wierzę głęboko, i się tego nie wstydzę. Może ktoś uzna to za dziwne, ale lubię uczestniczyć w liturgii.
Jednocześnie mam często styk z osobami wyznającymi grekokatolicyzm, dlatego staram się być tolerancyjny. W końcy wierzymy przecież w tego samego Boga, nieprawdaż?
Gry... Hmm... Uwielbiałem wszystkie z serii Sim- najbardziej Sim City 3000 i Sim City 4... Oczywiście też RPG- na przykład cykl Might&Magic, Wizardry, Fallout, Dungeon Master, Ishar, czy takie tam starocie. Jak chcę się wyżyć, potrafię "przypalić gumę" w NFS'a czy walnąć komuś headzika w CS'a.
Cóż, ale się nagadałem..... Aż mi zaschło w gardle!