Uaaa... To mój temat

Będąc brzdącem, wraz z mą siostrą, potrafiłyśmy godzinami siedzieć nad puzzlami. A miałyśmy ich naprawdę sporo! Rodzice bardzo się starali znaleźć nam zajęcie, jako że byłyśmy dość nadpobudliwe, a i nasze pytania często dorosłych wyprowadzały z równowagi

Dlatego też puzzle były jednym z tych magicznych rozwiązań, które sprawiało, że dzieci stawały się nieobecne na dłuższe okresy czasu ;-)
Moimi ulubionymi były na 500 elementów z Pocahontas, na 300 z Alladynem i na 3000 zatytułowane: "pole lawendy", które powiesiłyśmy, wraz z moją koleżanką w jej pokoju, gdzie ściany były właśnie tego koloru

Cudowne lata. Pracując w placówce z dzieciakami od czasu do czasu mam okazję przysiąść nad puzzelkami razem z nimi ;-)