Kocham, uwielbiam, szaleję za tym. Choć to sport bardzo spokojny i wymagający dobrego oka.
Na grzyby zaczęłam jeździć z tatą (bo ani mama, ani siostra za tym nie przepadają), kiedy miałam 10 lat. Pamiętam to dobrze, bo na moim pierwszym grzybobraniu złapałam kleszcza, który umiejscowiony był nie gdzie indziej, jak tylko w moim pępku xD
Uwielbiam zbierać, od prawdziwków zaczynając, przez kurki, maślaki i gąski idąc, a na podgrzybkach kończąc!
Radość ze znaleziska jest wieeeelka ;]
Ojciec zawsze się śmieje ;]
Wolę chodzić z kimś na te grzyby, ale kiedy już jestem w lesie, to zazwyczaj się oddalam od grupy. Jeżeli ich jeszcze słyszę, czuję się bezpiecznie ;-)
Najważniejsze, że po rodzinie od strony taty odziedziczyłam orientację w nowych terenach, więc o siebie aż tak bardzo się nie martwię ;p
Najsławniejsza piosenka grzybiarzy