Byliście, a może ktoś z was nadal nosi mudnur i jest harerzem? Co myślicie o takich osobach? Gdy byście mieli szanse wstąpilibyście w szeregi mudnurowych?
Moja przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w VI klasie podstawówki, dlaczego? Bo szukałam nowych doświadczeń, chciałam poznać smak takiego życia... Żałuje? Nigdy w życiiu, nie żałuje ani jednej sekundy spędzonej w takim gronie...
Początki jak wszystkiego byly trudne... nowi ludzie więc trzeba się do nich przyzwyczaić, polubić, zgrać z nimi. Bałam się, że nie dam rady ale dałam... Mundur na początku lekki wstyd noszenia go, pokazania się na ulicy w niecodziennym stroju...W końcu pokochałam to "przebranie" bo czułam się kimś, byłam wyjątkowa, cieszyłam się, że mogłam przypinać to nowe przypinki, przyszywać nowe sprawności i coraz to wyższe stopnie na pagonie aż w końcu mogłam przypiąć Krzyż Harcerski..."A gdy spyta Cię ktoś z kąd ten krzyż na Twojej piersi z dumą odpowiedz mu taki noszą najdzielniejsi"...
Co harcerstow mi dało? Wiele rzeczy... nowe doświadczenie, nauczyłam się wielu przydatnych rzeczy, których sama w życiu bym się nie nauczyłam, zaczęłam gotować na obozach gdzie w domu do garów się wogóle nie zbliżam... nowe przyjaźnie i miłości.... W drużynie harcerskiej dla Ciebie każdy jest przyjacielem nie wyśmieje Cię, pomoże jak tylko będzie mógł... Miłości oh... nie raz się zadłużyłam w jakimś harcerzu. Najgorsza była jedna miłość na odległość, tymbardziej, że to nie był ten wiek by taką miłość utrzymać.. Odległość robi swoje...
Dzięki harcerstwo zrobiłam tyle rzeczy, że w życiu by się nikomu nie przyśniło...
Zbiórki na cytadeli gdzie wspinaliśmy się po różnych skałach, wielki wysiłek fizyczny a zarazem wielka radość...
Wędrówka piesza przez cała wyżynę krakowsko- częstochowską, spaliśmy gdzie popadnie pod namiotami, czasem szliśmy cały dzień przez jakiś las a nam brakło albo jedzenia albo picia, ale nie poddawaliśmy się szliśmy dalej z tymi wielkimi plecakami....
Pielgrzymka do Krakowa gdy przybył nasz obecny papież, mimo, że jestem ateistką było to dla mnie wielkie przeżycie, łzy leciały mi same z niewyjaśnionych przyczyn...No a wogóle gdybym nie pojechała nikt by mnie nie nakręcił kamerą amatorską i nie puści by tego w TVN i cała Polska nie widziała by mojego tyłka xD
Eeee zabrało mi się na wspomnienia...
Na dzień dzisiejszy jestem drużynową 4 Grudziądzkiej Drużyny Harcerskiej Wadera... ale nie długo to się skończy już na zawsze.. no nie licząc tego, że będę instruktorem na obozach no ale to nie to samo...
Smutno?? Strasznie smutno niechcę się z tą drużyną rozstawać czasami za bardzo o nią walczyłam....Ponad 6 lat mało? dużo? Powiem tyle czuje niedosyt....
Jakie jest wasze zdanie na temat harcerstwa??