Nazwa użytkownika:

Hasło:

Autor Wątek: ACTA! 1984  (Przeczytany 207 razy)

Offline Mia

  • Łowca
  • Wiadomości: 1715
  • Reputacja: 24
    • Yeah!
ACTA! 1984
« dnia: Styczeń 24, 2012, 23:32:05 »
W całym tekście linkuję kilka ciekawych odnośników do różnych stron mówiących o ACTA i sprawach z nią związanych - należy to przeczytać, żeby wiedzieć o czym mówię.

Od paru dni śledzę ten temat. Dopiero dziś miałam możliwość zapoznania się z tą umową w języku polskim. Dużo w temacie wypowiada się Krzysiek Gonciarz na swojej stronie internetowej (tekst 'tajemniczo' zniknął, więc wklejam kopię ze strony JKM) oraz na kanale You Tube (polecam filmiki, facet dość medialny, miło się go ogląda i słucha). Chłopak myśli zdroworozsądkowo, chociaż nie do końca zgadzam się z jego lekceważącą postawą w stosunku do Anonymous (daję link do polskiego odłamu na FB, bo tych Twitterów nie ogarniam za bardzo).

Jako laik pewnie sama nie dopatrzyłabym się żadnych możliwości nadinterpretacji czy w ogóle zagrożeń w tym dokumencie; prawdę mówiąc niewiele z niego rozumiem. Jednak kiedy porównuję jego zapisy z wypowiedziami ekspertów (GIODO czy Piotra Waglowskiego, na którego stronie znajdują się chyba wszystkie najważniejsze i przede wszystkim zweryfikowane informacje na ten temat) rzeczywiście sądzę, że można dostrzec nieprawidłowości. Najbardziej jednak martwi mnie to, że cała sprawa była długo utajniona (w sumie do dziś nie wiadomo jak wyglądają wszystkie materiały dotyczące samego procesu zawierania ACTA), a głosowanie wyglądało jak wyglądało.

Sprawa jest dość skomplikowana, jest dużo emocji i nie wiadomo, kto w końcu mówi prawdę. Podłoże polityczne oraz społeczne do 'walki o wolność w internecie' opisał w całkiem zabawny (a jednak da się) sposób bloger Andrzej Tucholski, jeszcze przed rozgłosem medialnym (na blogu znajduje się także jego konkretna wypowiedź o ACTA).

Jest wiele stron tego sporu, a w ich historii są dodatkowo różne wątki, które nakładają się na siebie. Z jednej strony są internauci:
* niektórzy statyczni, próbują się dowiedzieć, co to ta ACTA w ogóle jest i kombinować co tam dalej,
* niektórzy znerwicowani i spanikowani, bo nic nie wiedzą, nie czytają, tylko słuchają bzdur i je powielają jak to wszystkie strony nagle padną i nie będzie niczego (a szczególnie to żal seriali i pornosów), poczuli ducha wyzwoleńczego i warczą ile sił w gardłach,
* niektórzy zdenerwowani przede wszystkim na sprzedajność tych szmat z rządu i czują potrzebę zmian, protestują w internecie, wychodzą na ulicę,
* Anonymous, których sama nie wiem, do której grupy przypisać, może tworzą własną grupę - w każdym razie są to ludzie, których też pobudki nie są znane (czy za ich działaniem stoi szaleńcza, moim zdaniem chyba czasem zbyt nienawistna, walka o wolność słowa czy firmy typu MegaUpload?).
Z drugiej strony politycy, którzy próbują wmówić społeczeństwu wiele nieprawdziwych rzeczy:
* a to strony internetowe są bezpieczne, nie ma żadnych ataków, po prostu w nocy z sobotę na niedzielę bardzo wiele osób lubi sobie pofapować do stron rządowych,
* a to na początku ACTA to taki sukces, a potem nagle wszyscy się wykruszają, nikt nie podpisywał, nikt nic nie wie, za parę dni wszystkie winny wyparują z powierzchni Ziemi,
* a to jakieś niby przepisy jakimś cudem ważniejsze niż rodzime ustawy nie pozwalają Polakom dowiedzieć się, kto, jak i dlaczego reprezentuje ich bez ich wiedzy,
* a to dla dobra naszego narodu, w trosce o naszych bidnych jak myszy artystów, którym przemocą odbierane jest ich jakże cenne dobro, jakieś obce państwa tworzą dziwaczną umowę, o czym nie mamy zielonego pojęcia,
* a to w ogóle wprowadzana jest umowa, która przecież nic nie wprowadza (to po co to w ogóle?!),
* a Polski rząd wcale nie po to, żeby wylizać jeszcze trochę kału z amerykańskich tyłków, leci na łeb na szyję, żeby tylko podpisywać jak najprędzej,
* a to niby nie podpiszemy nic bez przeprowadzenia konsultacji i rozwiązania wszystkich wątpliwości, ale jednak podpiszemy, a potem będziemy się zastanawiać, co podpisaliśmy (to to już w ogóle powinno zdegradować Tusków do stadium robaczków i wśród narodu, i na arenie polityki międzynarodowej, i nawet sam Bóg powinien ich palcem swym popieścić, bo nawet głupie podpisanie umowy handlowej na szczeblu najmniejszego przedsiębiorstwa przed zastanowieniem się nad konsekwencjami jest niedopuszczalne),
* a to w ogóle MUSIMY podpisać (w tym artykule jeszcze trochę o organizacjach pozarządowych, które sprzeciwaiją się ACTA), bo wszyscy podpisują - widocznie umowa jest ważna nie od momentu jej podpisania (czy ratyfikacji), ale jeszcze wcześniej.
Takich 'a to...' pewnie się znajdzie więcej, jak coś mnie szczególnie wkurzy to dopiszę.
No i gdzieś w tle (ale czy na pewno tylko w tle?) są Holiłudy, ZAiKSy, Kokakole i inne takie.
A już na samym koniuszku, zupełnie zapomniani przez ACTA, są autorzy, o których ponoć tu się wszystko rozchodzi (np. Paweł Kukiz, Grabaż i z zupełnie innej beczki Zbigniew Hołdys).

Ja tam jestem za tym, aby prawo autorskie było i było egzekwowane (twórcy mają prawo do wynagrodzenia za swoje dzieło - to oczywiste). U nas prawo autorskie jest, ale nawet na tym szczeblu, który mamy (a nasze przepisy mimo bubli prawnych są i tak o wiele bardziej konkretne niż ACTA), polskie służby nie są w stanie zapanować nad jego nadmiernym łamaniem. Dlaczego? Odpowiada Janusz Korwin-Mikke, z którego głównym przekazem jak najbardziej się zgadzam - prawo powinno być tworzone tak, aby policja i prokuratura były w stanie poradzić sobie ze ściganiem i karaniem winnych, a nie w taki sposób by było jedynie martwym lub ledwo żywym przepisem. Ma być proste i nie może przekraczać prawdopodobieństwa wykonalności.
Jak pisałam wyżej, nie wiem dokładnie, co tak naprawdę ACTA może wprowadzić w życie. Jednak ze względu na niewyobrażalny poziom zaniedbań (czy celowych? Sądzę, że tak => patrz zamknięte rozmowy, brak informacji i konsultacji publicznej i skandaliczny poziom wyborów) oraz ogromne wątpliwości, które niezależnie od siebie ma wielu różnych znających się na rzeczy ludzi, jestem ACTA zdecydowanie przeciwna (co nie znaczy, że jestem przeciwna w ogóle ustawom o prawie autorskim - inna forma, inne przepisy zapewne mogłyby usprawnić tę kwestię w Polsce). Dla mnie osobiście walka (czyli sama złość na to) z ACTA to nie jest walka z jakimś tam poszerzeniem zakresu praw autorskich (patrz: brak stron takich jak iitv.info, co ja tam akurat bardzo lubię i korzystam), nie jest to nawet walka o wolność słowa w internecie (chociaż przy okazji tak, ale nie jest to główny cel - mój), ani nawet o brak inwigilacji (z internetu zawsze można przestać korzystać), ale JEST TO WALKA Z TYM CHOLERNYM SYSTEMEM, KTÓRY WYRAŻA ZGODĘ NA OFICJALNE OSZUKIWANIE I NIEINFORMOWANIE (DEZINFORMOWANIE) NARODU O TYM, CO SIĘ Z NIM DZIEJE, SPRZEDAWANIE SWOICH LUDZI ZAGRANICZNYM ORGANIZACJOM. Ja się powoli zaczynam czuć jak na farmie fanów na Fejsbuku. SUWERENNOŚCI NIE MA, DEMOKRACJI NIE MA, A ALBO MAJĄ BYĆ, ALBO JAK NIE MA, TO NIECH PRZYNAJMNIEJ NAM SPOJRZĄ W OCZY I PRZYZNAJĄ SIĘ DO TEGO NA TYLE GŁOŚNO, ŻEBY CAŁY ŚWIAT USŁYSZAŁ (i od tego niestety nigdzie nie ucieknę, a z kraju nie zamierzam wyjeżdżać, bo jakiś odsetek naszego społeczeństwa ma poprzestawiane w głowach)! Pomysł podpisywania tego czegoś bez wyjaśnienia nam, zwykłym obywatelom, jakie ma to przynieść konsekwencje (to pitolenie 'oj, to nic nie zmieni' to se mogą w tyłki powkładać, ja chcę konkrety! PRZED PODPISANIEM! BEZ DYSKUSJI! Bo powinnam mieć do tego prawo jako Polka), jest niedopuszczalny sam w sobie, a kiedy dochodzą do tego już dość zauważalne protesty społeczne, należy się przed nimi nie tyle ugiąć - bo politycy to powinni być reprezentanci, którzy nie powinni nawet mieć przed czym się uginać - ale wysłuchać ich i się z nimi zgodzić, bo na tyle (i moim zdaniem powinno to brzmieć 'tylko tyle') im pozwalają ich stanowiska - kiedy politycy sami nie wiedzą co robią, władza powinna płynąć od tych, którzy przynajmniej cokolwiek ogarniają i których dana kwestia dotyczy, w tym przypadku od nas. No, to tak poleciałam za głosem serca i wycisnęłam, co mi leży na komorach.

A tak dla śmiechu fragment programu 'Młodzież kontra' z 'Yyy eee yyy', 'Lepiej należeć do klubu niż nie należeć' i nieodłącznymi problemami technicznymi (czyli sygnał 'Zmień temat!').

Na koniec ironiczna wizja przyszłości wg naszego ukochanego Martina Lechowicza (na jego stronie nieco poważniejszy wpis).

Jeśli ktokolwiek przeczyta te moje wypociny, to odpiszta mi ładnie, z sensem, jak u Was wygląda ta kwestia. Jesteście za ACTA, przeciw? Co Wam się nie podoba? Na ile zagłębiliście się w temat? Co to zmienia w Waszych poglądach politycznych (w moich nic, jedynie nasila agresję)?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2012, 00:20:13 wysłana przez Mia »
Nie rozumiem ludzi, którzy nie hodują jednorożców.

Offline Łukasz

  • Mroczne Widmo
  • Wiadomości: 3119
  • Reputacja: 24
  • fluggegecheimen
    • Status GG
    • Rowerowo
  • Imię: Łukasz
  • Skąd: Biała Podlaska
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 02, 2012, 15:48:29 »
Przede wszystkim irytuje jak Ty to ujęłaś, niedoinformowanie narodu. I to nie tylko chodzi o sprawę ACTA. Tak naprawdę my zwykli ludzie nie mamy pojęcia o żadnych ustawach. Politycy coś tam sobie podpisuja, jako nasi "reprezentanci". Ale skoro ktoś mnie reprezentuje, top może wypadałoby o wszystkim informować?
Przykładowo:

Chcą podpisać ustawę, czy jakiś umowę. I chociaż INFORMUJĄ społeczeństwo od A do Z co to będzie dla społeczeństwa oznaczało. Tak by społeczeństwo mogło sobie wyrobić rzetelne zdanie o władzy, którą wybrało.


Co do samych protestów, popieram ideę, niekoniecznie wykonanie, bo często organizatorzy chyba nie wiedzą o co walczą i wciskają kit ludziom, że nie będą mogli nic pisać w sieci. Głupota. W siebie w mieści byłem na takim proteście i było blisko 300 osób - była to największa spontaniczna manifestacja młodych ludzi w moim życiu. Wcześniej chyba nic takiego nie było. No może w okolicach 89 r. Czyli coś na rzeczy jest.

TVN i inne proplatformiarskie media próbują załagodzić sprawę, pokazać, że internauci nie mają racji i ciągle pokazują wizerunek PO jako jedynej słusznej partii - bo jak nie PO to PIS. A PIS to zło. Ale jak widzę, ludzie w końcu zaczynają sami myśleć. Już jest za późno. Ten rzad nie dotrwa do końca kadencji. Młodzi ludzie w końcu przestaną milczeć i na wielka skalę zaczną manifestować swoje niezadowolenie - niezadowolenie z powodu tragicznej sytuacji w jakiej jest nasz kraj.

Bezrobocie, obłuda polityków, brak perspektyw na życie w mniejszych miastach, coraz wyższe podatki i ceny a wciąż niskie płace. Krople w morzu. Mam nadzieję, że ludzie w końcu powiedzą NIE !

Offline Sejanka

  • Leśna zjawa
  • Wiadomości: 40
  • Reputacja: 3
  • wârk wârk!
    • Status GG
    • Bazgroły
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 05, 2012, 19:26:17 »
Łukaszu, zabrakło mi "Amen" na końcu Twojej wypowiedzi. >_o"
Mia, wybacz, ale nad częścią Twojego tekstu przeleciałam bez czytania, bo drażni mnie ten dramatyczny ton.

Wracając do tematu:
>>>budzi mój sprzeciw to, że po cichu próbuje się wepchnąć mnie w jakąś brzydko pachnącą, brunatną maź.
>>>przeraża mnie to, że politycy (tak to odbieram) nie czytają tego, co podpisują
>>>złości mnie sam fakt, że ktoś chce mnie zrobić w balona dla mojego dobra
A równocześnie nie mogę się pozbyć złośliwego uśmiechu, gdy widzę ludzi, którzy jeszcze wczoraj (metaforycznie wczoraj) wieszali na internautach psy, a dziś kreują się na ich (nas) największych obrońców.

Nie, nie popieram ACTA, ponieważ to bubel. Bubel rodzaju:
a) jeżeli przestrzegamy, to pół narodu ląduje w ciupie, nad pozostałymi 24-godzinny nadzór (Niby kto ma to robić? Ha! A kto ma za to płacić?!), policja wpadająca o szóstej nad ranem po trzecioklasistę Jasia, który podlinkował filmik na youtube, który straszliwy zwyrodnialec, student zootechniki, wrzucił bez zezwolenia i tak dalej.

albo

b) nie przestrzegamy i mamy bardzo surowe prawo, którego nikt nie egzekwuje.
W takim scenariuszu załóżmy, że piractwo rośnie - to co więcej można robić? A dowalmy jeszcze pięć lat za ściągnięcie piosenki, niech ZAIKSy się zamkną! Pytanie tylko - po co taka imitacja prawa?

oczywiście jest też trzecia możliwość:
c) stosujemy wariant b) dla 99% obywateli, ponieważ nie mamy środków, pozostały 1% niech się trzęsie ze strachu, gdyż wobec nich obowiązuje prawo a), buhaha! Entliczek, pentliczek, torrencik, klik-pstryczek, dziś prześwietlony będzie obywatel o numerze pesel...
Ale ten, jako jawnie niesprawiedliwy i niedemokratyczny odrzucam w całości i przysypuję świeżym piaseczkiem, tfu-tfu!

Nie jestem typem, co wylezie na ulicę drzeć gębę na 20-stopniowym mrozie, obok bandy ludzi, z którymi zgadzam się w jednej jedynej sprawie (ot, drobna skaza na moim kryształowym charakterze :P), natomiast podejmuję półroczny na razie, może przedłużę, protest... jakby go nazwać? Chyba konsumencki.

ZOSTAJĘ TROLLEM JASKINIOWYM!

Komu najbardziej zależy na ACTA? Grubym rybom - wytwórniom, producentom ze Zjednoczonych Stanów Ameryki Północnej głównie.
Zatem niniejszym - ja, konsument chromolę! - skoro żal w.w. moich nędznych kilku złociszy, to nie dostaną nawet grosza. Do lata na pewno (jak później - jeszcze nie wiem) rezygnuję z zakupu dóbr kultury. Nie pójdę do kina, nie kupię albumu (choć mam ogromną ochotę na dwa), no... nad książką się zastanowię, bez przesady, ale i tak raczej odwiedzać będę rynek wtórny.
I liczę naiwnie na to, że przynajmniej kilka procent postąpi podobnie.

Offline Mia

  • Łowca
  • Wiadomości: 1715
  • Reputacja: 24
    • Yeah!
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 06, 2012, 00:04:39 »
Cytat: Sejanka
Mia, wybacz, ale nad częścią Twojego tekstu przeleciałam bez czytania, bo drażni mnie ten dramatyczny ton.
Oj tam, dramatyczny ton jest tylko na końcówce.

Ale dobrze, że czytacie. Najważniejsze to są te linki, bo naprawdę dużo obrazują, co się tak naprawdę dzieje.

A tak dla podniesienia ciśnienia - artykuł o tym, jak Tusk nadal radośnie rypie nas w dupcie.

I coś do śmiechu.
Nie rozumiem ludzi, którzy nie hodują jednorożców.

Offline Łukasz

  • Mroczne Widmo
  • Wiadomości: 3119
  • Reputacja: 24
  • fluggegecheimen
    • Status GG
    • Rowerowo
  • Imię: Łukasz
  • Skąd: Biała Podlaska
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 06, 2012, 02:28:05 »
Się Tusk boi się.

Zresztą, jego dni są policzone :)

Offline Mia

  • Łowca
  • Wiadomości: 1715
  • Reputacja: 24
    • Yeah!
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 06, 2012, 10:40:48 »
Cytat: Łukasz
Co do samych protestów, popieram ideę, niekoniecznie wykonanie, bo często organizatorzy chyba nie wiedzą o co walczą i wciskają kit ludziom, że nie będą mogli nic pisać w sieci. Głupota. W siebie w mieści byłem na takim proteście i było blisko 300 osób - była to największa spontaniczna manifestacja młodych ludzi w moim życiu. Wcześniej chyba nic takiego nie było. No może w okolicach 89 r. Czyli coś na rzeczy jest.
Tak wracając do tej Twojej wypowiedzi, to też mam mieszane uczucia co do protestów. Sama byłam na dwóch - w Nysie i w Opolu. I muszę przyznać Ci rację, że większość ludzi nie za dużo wie o ACTA, na ogól ich wiedza kończy się na tym, że 'ACTA zablokuje internet i nie będzie niczego'. A tu właśnie chodzi bardziej o sam fakt tego, że nasz niekompetentny rząd ośmiesza się podpisując umowy, o których nic nie wie albo może podpisuje umowy, o których wie wszystko i z premedytacją ogranicza suwerenność naszego państwa.

Szkoda tylko, że teraz oni grają na zwłokę. Sprawa ACTA ucichnie, ludzie się przyzwyczają, odpuszczą i tyle będzie z wielkiego protestu. Wybory wygra Palikot, na którego zagłosują ci sami idioci, co tak ufali PO i nic się nie zmieni.
Nie rozumiem ludzi, którzy nie hodują jednorożców.

Offline Sejanka

  • Leśna zjawa
  • Wiadomości: 40
  • Reputacja: 3
  • wârk wârk!
    • Status GG
    • Bazgroły
Odp: ACTA! 1984
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 06, 2012, 17:17:14 »
Niestety wydaje mi się, że ktokolwiek by w rządzie nie zasiadał, wszystko jedno - z prawa, z lewa, ze środka, czy jakaś inna niezdecydowana plecha - i tak by podpisał. >_o'

Latając dziś po kanałach natrafiłam na coś w rodzaju spotkania, konferencji, dyskusji (?) na temat ACTA z premierem, ministrami, było też koło setki innych ludzi na sali.
Bardzo mi się podobała wypowiedź pana, który reprezentował jakąś grupę programistów. W dość obrazowy sposób dowodził, w jaki sposób wprowadzenie tego i podobnych zapisów w życie spowolnią (czy wręcz zatrzymają) postęp.