Spodziewałem się tego tematu, w końcu ktoś go założył:)
Gdybym napisał że nie podrywam kobiet, to pewnie wywołałbym salwę śmiechu u moich przyjaciół. Nie bawię się w żadne intrygi, działam szczerze i prosto. Najczęsciej podchodzę i zaczynam rozmowę.
Po głębszym zastanawieniu stwierdzam, że chyba ważny jest kontakt wzrokowy, czasem mam dziwne wrażenie, że kobiety patrząc w oczy mężczyźnie wyczuwają, czy jest on pewny siebie i szczery w swoich działaniach, a co za tym idzie, przekonujący, wiarygodny i wyrazisty osobowościowo.
Taka dygresja, jak czasem z osoby podrywającej, można stać się osobą podrywaną.
Siedziałem sobie po pracy w jednym z pubów, piłem piwo i rozmawiałem ze znajomymi. Nagle moją uwagę przykuła osoba siedząca przy stoliku obok. Była to młoda kobieta o nieprzeciętnej i nietuzinkowej urodzie, ubrana w charakterystyczną bluzkę koloru krwistej czerwieni, z ręcznymi haftami. Osoba ta najwyraźniej mnie nie dostrzegała, zatopiona była w romowie z dwoma znajomymi. Po tym w jaki sposób mówiła, co mówiła i jak wyglądała, stwierdziłem że muszę ją poznać. Nasze towarzystwo uszczupliło się. Moja muza wstała i ruszyła w stronę toalety. Łyknąłem piwa i ruszyłem w tamtą stronę. Lecz zapomniałem iż jest tam też bar, nie miałem zamiaru przeszkadzać jej w kupowaniu piwa, toteż zatrzymałem się przed toaletą. Nagle odroczyłem mój zamiar, czerwona bluzka przepłynęła mi przed oczami razem z dwoma kuflami piwa. Stałem zamyśline czekając na swoją kolej, gdy nagle ktoś szturchnął mnie z boku. Odwróciłem głowę i zobaczyłem właśnie tą osobę:
- Czy jesteś ostatni w kolejce? ( szatańsko uśmiechnąłem się w duchu sam do siebie )
- Tak.., muszę Ci powiedzieć że masz wspaniałą bluzkę - rzuciłem po chwili
-Jakie piwo lubisz?
I tak to się zaczęło, dość banalnie, mało oryginalnie, ale szczerze, zaskakująco i spontanicznie:D Bez zbędnych ozdobników:)
Tak to u mnie wygląda, mówię szczerze, to co myślę i jestem sobą.