Nazwa użytkownika:

Hasło:

Autor Wątek: Ojcostwo  (Przeczytany 768 razy)

Offline Shaw

  • Władca lasu
  • Drzewiec
  • Wiadomości: 2465
  • Reputacja: 22
    • Status GG
    • Dark Forest
  • Imię: Adrian
  • Skąd: Szczecin
Ojcostwo
« dnia: Grudzień 04, 2009, 23:38:07 »
Żeby rozwiać wasze wątpliwości: nie zakładam tego tematu bo jestem w takiej sytuacji czy też oczekuje! Haha...
Jako że temat "Chłopiec czy dziewczynka" już jest, tak więc nie o tym chcę tu gadać, lecz o tym czy zastanawialiście się panowie kiedyś nad sobą w roli ojca? Czy chcieli byście? Czy wyobrażacie sobie siebie-tatę? Oczywiście nie chodzi mi o chwilę obecną tylko tak przyszłościowo... wiadomo że to różnie wyjdzie, ale mi tu raczej chodzi o obecne wyobrażenia, może kiedyś jak będziecie ojcami będziecie mieli okazje przeczytać jak to kiedyś sobie wyobrażaliście i czy jest w rzeczywistości podobnie. Hehe...

No mnie do tego tematu zainspirowało to że kolejnemu z moich znajomych urodziło się dziecko... nie żeby był to ktoś mi bliski, po prostu znajomy, jakoś którego nie wyobrażałem sobie w tej roli... ale teraz jakoś dla mnie wydaje się kimś "innym"... jakby tytuł "ojca" dodał mu lat. Hehe...
W sumie siebie w takim wieku jako ojca nie wyobrażam... za kilka lat może... zobaczy się jak to wyjdzie, no ale raczej prędzej czy później chciałbym być rodzicem. Swoim dzieciom chciałbym zapewnić przynajmniej to co mi zdołali zapewnić rodzice. No i żeby pierwsze słowa były "tata". Haha... Żebym z dziećmi dogadywanie mi wychodziło nieco lepiej niż mi z moim rodzicami... choć źle u mnie nie jest. Pewno sam będę się czepiał dzieci za rzeczy które sam kiedyś robiłem i rodzice się mnie za to czepiali. No ale tak już chyba musi być.
W sumie to nie jest pewna przyszłość, tylko "możliwa przyszłość", kto wie może w ogóle ojcem nie będę... może kapłaństwo okaże się moim powołaniem. Haha...

"Mózg okryty jest twardą skorupą z kości, trudną do złamania,
ale bezbronną wobec tego co zżera go od środka."

Offline Łukasz

  • Mroczne Widmo
  • Wiadomości: 3116
  • Reputacja: 24
  • fluggegecheimen
    • Status GG
    • Rowerowo
  • Imię: Łukasz
  • Skąd: Biała Podlaska
Odp: Ojcostwo
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 05, 2009, 00:30:29 »
Ja siebie widzę jako ojca. Nawet mam takie myśli czasami, ze chciałbym móc mieć tę możliwość by wspólnie z kochaną moją moc wychowywać naszego potomka. Zobaczyć jak nowe życie się rozwija i w ogóle.

Ale później szybko schodzę na ziemie i wiem że wpierw chcę móc zapewnić im pewną opiekę, nie chcę polegać na nikim .

Offline Sisi

  • Leśny Gnom
  • Wiadomości: 254
  • Reputacja: 10
Odp: Ojcostwo
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 05, 2009, 00:39:28 »
Hm...jaki poważny temat Shawuś xD

Ojcem jak najbardziej chciałbym być, ale to na pewno nie teraz...ani nie w najbliższej przyszłości. Najpierw chciałbym się ustatkować, zdobyć pracę i przeprowadzić się na swoje, aby móc zapewnić sobie i swojej rodzinie odpowiednie warunki życia, takie na jakie, by zasługiwali. Czy wyobrażam sobie siebie jako tatę? Hmm...myślę, że skoro teraz sprawdzam się jako ojciec chrzestny, to dlaczego w przyszłości miałbym sobie nie poradzić jako ojciec własnych dzieci. Zatem odpowiedź na to pytanie brzmi tak:)
Nie będę za dużo się rozpisywał, bo to zbyt odległy w czasie temat, przynajmniej jak dla mnie, przynajmniej na dzień dzisiejszy.

Offline Leśny gad

  • Strażnik lasu
  • Elf z wrzosowiska
  • Wiadomości: 593
  • Reputacja: 36
  • Niepoprawny marzyciel.
    • Mój stan Skype
Odp: Ojcostwo
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 05, 2009, 16:33:35 »
Ojcostwo...

Dwa lata temu napisałbym że ojcostwo jest piękne, wspaniałe, ale nie potrafię sobie siebie wyobraźić w tej roli. Pisałbym o różnych innych priorytetach, uwarunkowaniach osobistych, umiejscawiając się na drugim biegunie ojcostwa.

Teraz jest trochę inaczej. Potrafię dostrzec siebie w tej roli i cześciej o tym myślę. Czasem nawet zastanawiam się jak wyglądałby uśmiech mojej córki, czy oczy syna. Rozmyślam jak by to było dzielić moje życie z taką rodziną. Obserwuję młodych ojców ze swoimi pociechami, zwracam uwagę na sytuacje dnia codziennego i zadania którym muszą podołać tacy tatusiowie, wcześniej tego nie robiłem.
Zaczynam czuć się pewniej w otaczającym mnie świecie i czuję że potrafiłbym być odpowiedzialny za nowe życie. Nie znaczy to, że obecnie pragnę być ojcem, bo tak nie jest. Wiem, że gdybym nim został, starałbym się ze wszystkich sił, by być jak najlepszym rodzicem, by dać dziecku to, co ja sam otrzymałem, by zaszczepić w nim cząstkę mnie, bym odchodząc z tego świata wiedział, że jednak na nim zostanę... móc być dumnym i nie zostać zapomnianym, by złożyć u stóp dziecka całe własne życie, osiągnięcia i nabytą mądrość... by dostrzec w dziecku, prawdziwego siebie i poznać sens, którego się poszukiwało.
Obawiam się trochę, że ta zmiana mojej percepcji o której piszę, może być czymś na wzór zainteresowania rzeczą, która nigdy nie będzie w moim zasięgu. I jest to cholernie smutne.
Mój najlepszy czas trwa

Offline KubVard

  • Znawca Lasu
  • Wiadomości: 1988
  • Reputacja: 15
Odp: Ojcostwo
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 06, 2009, 20:09:13 »
Podobnie jak Johnny, dwa lata temu nie było mowy o tym, abym kiedykolwiek został "rodzicem". Tylko adopcja starszego już dziecka wchodziła w grę. Dlaczego tak? A dlatego, że spędziłem pewien czas w domu dziecka, gdzie jest naprawdę przejebane pod każdym względem. Gdybym był bardziej "uczuciowy" to pewnie wyszedł bym stamtąd zapłakany jak większość moich koleżanek. Wzroku dziecka, które nie ma rodziców i dla którego jesteś "wujkiem" nie da się opisać żadnymi słowami! Jest to tak cholernie smutne, że aż żyć się odechciewa.
Stwierdziłem, że te dzieci są "nieużywane" więc po co robić następnego malucha? Adoptuję i postaram się dać tyle szczęścia ile tylko będę w stanie.
 
Dziś już na to tak nie patrzę. Chciałbym mieć chociaż jedno swoje. Najlepiej synka. Mam uraz do dziewczynek (jak do całego gatunku żeńskiego [szowinista ze mnie lekki, ale staram się tej cechy pozbyć]).
Ale nawet, gdyby urodziła się dziewczynka starał bym się ją kochać najmocniej jak tylko potrafię (bo z okazywaniem uczuć to ja mam problemy) i pewnie była by moim oczkiem w głowie i szalał bym za nią jak porąbany!
Nigdy nie byłbym tak dobrym rodzicem jak moi, żałuję tak wielu rzeczy, tyle zrozumiałem przez ostatni rok, że to się w dupie nie mieści.


Wszystko wyjdzie w praniu...
Albert Einstein, Stephen Hawking