Ja właściwie to mam głęboko, czy ludzie w okół mnie klną czy też nie, a już w ogóle nie obchodzi mnie to, czy klną na piśmie, w internecie - w ogóle mnie to nie rusza. Sama dużo klnę i przeszkadza mi to, ale jedynie dlatego, że po prostu nie najładniej brzmi. Tylko dlatego się tego wstydzę. Nie uważam siebie, ani żadnej innej osoby, która używa wulgaryzmów, za chama. Chamem można być mówiąc w zajebiście kwiecisty i ułożony sposób i tak ubliżać innym. Mnie o wiele bardziej przeszkadza nadmierna poprawność polityczna i wręcz uciekanie przed wulgaryzmami, karanie za nie (tak jak to się dzieje chociażby na forum). Uważam, że nie ma sensu wtrącać się w to jakim językiem posługuje się druga osoba. Mnie się kompletnie nie podoba język niemiecki, brzmi dla mnie jakby osoba, która nim mówi, miała zaraz puścić pawia, ale nikomu nie zabraniam mówić po niemiecku, a już nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby takiego człowieka ukarać w jakikolwiek sposób.
Wracając do tematu o Kwejku - przekleństwa na tej stronie kompletnie mi nie przeszkadzają. Jak coś jest nieśmieszne czy nieciekawe i mi się nie podoba, to po prostu scrolluję sobie w dół i o tym zapominam. Niech każdy sobie pisze i mówi, co i jak chce. Już o wiele bardziej drażni mnie ortografia i raczej nieumiejętność pisania po polsku jest dla mnie bardziej żenująca niż używanie 'brzydkich' słów (tu można jeszcze wspomnieć, że cała rzesza poetów i w ogóle pisarzy, których uważa się za polską elitę, używała wulgaryzmów w swoich dziełach - nie wiem, czy wielu krytyków znałoby ich poziom za żenujący).