Napisy, oczywiście.
Czy muszę wspominać to wszystko, co zostało napisane poniżej? '-)
W tej kwestii całkowicie się z Wali zgadzam!
Lektora to ja mogę sobie posłuchać w dokumencie na Discovery albo Animal Planet, a nie w filmie. Tu, jak wielu przede mną zaznaczyło, liczy się ocena kunsztu aktora, a jeżeli nie ocena, to chociażby sama jego obserwacja. Jeżeli coś przesłania nam pełny jego widok (np. ten cholerny lektor), to ja dziękuję bardzo, zmieniam miejsce pobytu.
Co do dubbingu, to owszem, tzw. bajki, animacje, czy inne działania komputerowe mogę obejrzeć z dubbingiem. Ale jeżeli, jak dziewczyny zauważyły, głosy podkładają osoby o nieprzyjemnych głosach, no to raczej odechciewa się ich wysłuchiwać, prawda?
Reasumując: filmy z napisami (jeżeli nie rozumiemy w oryginalnym języku), dubbing dopuszczalny, ale tak wpasowujący się, że nie przeszkadza. I brak lektora.
Wybaczę jedynie moim rodzicom, którzy zwykle w tej sytuacji mówią: NIE BĘDĘ OGLĄDAŁ FILMU W OKULARACH, DO CHOLERY!
