Ok więc i ja już mogę się wypowiedzieć.Zdecydowanie największym plusem filmu jest ten wykreowany świat - Pandora. Wyobraźnia ludzi, którzy stworzyli tę całą roślinność, zwierzęta, "latające" wyspy, obrzędy Na'vi zasługuje na pochwały! Czegoś takiego nie było do tej pory w żadnym filmie.
Muzyka:Muzyka bardzo dobra, aczkolwiek nie jakaś wybitna. Lepsza ścieżka dźwiekowa była wg mnie np. w Wyspie (The Island). Nastrojowa, pasująca do scen. Momentami jakby się słyszało motywy z Titanica. Zapewne to celowy zabieg twórców.
Gra aktorska:Sam Worthington wg mnie świetnie sprawdził się w głównej roli. Widać ma zadatki na bardzo dobrego aktora,. Myślę że z powodzeniem zastąpi starszych aktorów, którzy w końcu będą musieli ustąpić miejsca tym młodszym.
Aktorka Michelle Rodriguez która zagrała Trudy, również wg mnie zagrała świetnie.
Sigourney Weaver - jak ją zobaczyłem, od razu przypomniał mi się "Obcy"
Fabuła:Tyle narzekań się naczytałem, ze fabuła przewidywalna, prosta itp itd. Co z tego? W tym filmie raczej nikt nie oczekiwał głębokiego przesłania, jakichś nie wiadomo jakich z du*y wyjętych rozterek bohaterów. Masa pseudo krytyków i koneserów narzeka.
Efekty specjalne:Robią wrażenie naprawdę! Trójwymiar w tym filmie to po prostu coś cudownego. Aż chciało się wyciągnąć rękę i łapać te "babie lato" albo raczej "latające meduzy" (jak kto woli). Ruchy zwierząt świetne. A sami mieszkańcy Na'vi ich ruchy, mimika twarzy - wprost niesamowite.
No tak chwalę i chwalę.
A czy film ma jakieś minusy?Hmmm trudno mi naprawdę je teraz znaleźć.Wszystko wydaje się być idealne albo przynajmniej bardzo dobre.
No może nie zachwyciłem się muzyką.
A! I te okulary strasznie niewygodne!
I napisy .... czasami źle się czytało. Bo były jakieś żółte o_O
Na jaką ocenę zasługuje film w skali od 1 do 10?
Wg mnie na 10! Otóż chciałam powiedzieć (napisać), że tak logicznie rzecz biorąc to główny bohater pomimo wszystkich jego zasług itp itd to tak naprawdę zdradził swoją rasę. Tak wiem, że zaraz zaczniecie protestować i wypowiadać się, że przecież bronił życia innych i z miłości był gotowy na wszystko i że walczył z tak zwanym "złem". Jednak jakby nie było to jest on w pewnym sensie zdrajcą i nie możecie temu zaprzeczyć.
Tak zdradził swoją rasę. Ale czy my nie łamiemy pewnych zasad w imię większego dobra? Ludzie w tym filmie a przynajmniej większość zostali przedstawieni jako bezwzględni złoczyńcy, dla których liczą się tylko pieniądze. Może to i przesadzone, może i nie.