O tak, "Ojczyzna" najlepszą ze wszystkich części... przynajmniej jak dotychczas. Ja już przeczytałem VII część Legendy Drizzt'a i wciąż każdej coś brakuje do tej pierwszej. W sumie "siódemkę" przeczytałem jakiś czas temu, ale nie miałem okazji dorwać kolejnej części, tak więc mam bardzo długi zastój. Zresztą teraz czytam serie "Wojna Pajęczej Królowej", też o mrocznych elfach.
W sumie nie dziwie się że "Ojczyzna" dla wielu jest tą najlepszą. W sumie to czwarta w kolejności napisana książka o przygodach Drizzt'a. Wpierw był "Kryształowy relikt", który jak dla mnie taki średni, najgorszy spośród tych które książek o mrocznym elfie, które do tej pory czytałem. Następnie "Strumienie Srebra", gdzie to już widać skok poziomu i w końcu "Klejnot Halflinga" - najlepsza z tych trzech części. I to sukces tych trzech książek przyczynił się do tego by Salvatore napisał coś więcej o pochodzeniu Drizzt'a. No i zebrała mu się niezłą "moc" na napisanie Ojczyzny, która była świetna. Poza tym w Trylogii Doliny Lodowego Wichru dużo istotnych rzeczy brakuje o których mowa w trzech pierwszych częściach i jak ktoś najpierw czytał Trylogie Mrocznego Elfa to mu rzucają się w oczy te braki.
Owszem Livieno, Drizzt jest zbyt wyidealizowany, choć to nie możliwe w takim okrutnym świecie w jakim on się wychowywał. Ogólnie Drizzt i Zaknafein to dwa wyjątki u których ciężko znaleźć podstawy do tego że są dobrzy, a nie źli tak jak ich rasa. No Drizzt to niby przez Zaknefeina, choć ten go uczył raczej szermierki niż wychowywał, czyli zdaniem Salvatore Drizzt tą swoją "idealność" miał we krwi. Jednak dwie te postacie bardzo się różnił od siebie, Zaknefein nie chętnie wykonywał rozkazy matki opiekunki, ale robił to by przetrwać, Drizzt natomiast z początku robił to, ale tylko dlatego iż uważał to za naturalną kolej rzeczy, jednak starał się w tym co robi postępować zgodnie ze swoimi zasadami. Potem jednak przejrzał na oczy i chciał dokonać tego na co Zaknfein nigdy się nie odważył - odejść. Ja jednak z tych dwóch postaci wolę Drizzta, bo dla Zaknefeina moim zdaniem liczyło się najbardziej własne dobro, a na dalszy plan schodziły własne zasady.